Elektryczny depilator

1Zmorę maszynek jednorazowych zna chyba każda kobieta. Są zupełnie niepraktyczne. Depilować się trzeba często, więc tradycyjne maszynki jednak się nie sprawdzają. Dobrym rozwiązaniem są elektryczne depilatory. Niestety przy pierwszej depilacji pojawia się spory ból. W depilatorze znajdują się miniaturowe pęsety, które wyrywają włoski. Z tego powodu odczuwamy ból. Nowoczesne depilatory posiadają specjalną nasadkę masującą lub chłodząco, co nieco może ulżyć i zmniejszyć ból. Nie jest to aż tak bardzo duży ból, ale na pewno nieprzyjemny. Warto jednak przyzwyczaić się do tej niedogodności, bo efekty są naprawdę zadowalające. Włoski nie pojawiają się nawet przez dwa tygodnie! Dzięki temu możemy cieszyć się gładkimi nogami przez długi czas. Zaczerwienienia po depilacji można wyleczyć za pomocą zwykłych balsamów nawilżających. Pamiętajmy jednak o częstych peelingach, ponieważ pojawiają się uciążliwe wrastające włoski. Jeśli weźmiemy pod uwagę wszystkie wskazówki, nasze nogi będą jedwabiście gładkie, a my będziemy z nich zadowoleni. Pielęgnacja brwi opiera się zazwyczaj na podstawowej czynności jaką jest ich regulacja. Możemy to zrobić same w zaciszu swej łazienki. Specjalną pęsetą można wyrywać niechciane włoski i nadawać brwiom ładny, estetyczny wygląd. Jest to jednak bardzo ryzykowne. Czasami wyrwie się za dużo albo nie równo. Lepiej, więc udać się do kosmetyczki, która swymi sprawnymi rękami doskonale poradzi sobie z niesfornymi brwiami. Można je regulować na kilka sposobów. Najpopularniejsza jest depilacja woskiem. Jest to szybki i skuteczny sposób na to, by brwi nabrały upragnionego przez nas kształtu. W kilka minut po zabiegu mogą wystąpić niewielkie zaczerwienienia, znikną jednak już po kilku minutach. Innym sposobem jest wyrywanie brwi pęsetą, to także lepiej powierzyć doświadczonej kosmetyczce. Użyje ona specjalnych płynów i substancji odkażających, dzięki temu obejdzie się bez podrażnień. Depilacja i regulacja brwi to podstawowy element codziennej pielęgnacji każdej kobiety. Dzięki zachowaniu ich pięknego kształtu, kobieta zyskuje atrakcyjne spojrzenie i ładny wyraz twarzy.

Wiecznie żywa sztuka

24W tym samym czasie, co Jan Kochanowski, tworzył Mikołaj Sęp Szarzyński. Poeta ten odmiennie traktował problem przemijania. Jego sposób obrazowania był zdecydowanie bliższy barokowi. W Sonecie V poeta wskazuje na ziemskie dobra: złoto, władzę, urodę i sławę. Tym samym wskazuje, że jedynym celem, który jest prawdziwą wartością w życiu człowieka, jest miłość do Boga. Inne miłości, chociażby do kobiet, z czasem przeminą, jedynie miłość do Stwórcy pozostanie niezmienna. Tak jak dla niego prawdziwą wartością, która opiera się przemijaniu była miłość do Boga, tak dla Naborowskiego jest to miłość do kobiety. Refleksja nad nieodwracalnością biegu rzeczy towarzyszy mu często. Najbardziej znany poetycki obraz przemijania, związany jest z wierszem „Krótkość żywota”. Życie człowieka Naborowski porównuje tu do zjawisk ulotnych tj.: błysk, wiatr, głos i dym. Z kolei Morsztyn nawiązuje do motywów wanitatywnych. Zdaniem poety wszystko zmierza ku śmierci i nawet najpiękniejsze ciała z czasem ulegną rozpadowi. Barok jest epoką najbardziej obfitującą w przemijanie. Najczęściej ukazuje ten proces w postaci rozkładu oraz zwraca uwagę na kruchość i ulotność życia. Motyw ruin jako romantycznego symbolu przemijania pojawia się kilkakrotnie w sonetach Adama Mickiewicza. O nietrwałości materialnych dokonań człowieka świadczy widok ruin pałacu ogrodów. Niegdyś był potężny, dziś został zapomniany. Roślinność powoli zarasta mury i zdaje się być świadectwem kruchości tego dzieła. Zupełnie inny, bo sentymentalny ton pojawia się w „Panu Tadeuszu”. W epopei tej upływ czasu, odchodzenie, związane jest z przeszłością i nawiązuje do dawnej kultury szlacheckiej. Symbolicznego znaczenia nabiera słowo „ostatni”, a kraj lat dziecinnych, zawsze pozostanie w sercu poety jako piękny i czysty. Niemiecki poeta Goethe, wskazał sposób na wygranie wyścigu z czasem. W „Fauście” sposób jest jeden. Pakt z diabłem, czyli dusza w zamian za młodość. Do antycznego symbolu przemijania nawiązuje Kazimierz Przerwa – Tetmajer. W wierszu „Czas płynie jak rzeka”, poeta ukazuje, że czasu nie można zatrzymać i choć wydaje się to normalne i oczywiste, to jednak budzi smutek i żal. Słowa jego brzmią jak skarga, są pełne zadumy i żalu. Jeden z największych osobowości starożytnego świata, Horacy, stwierdził, że jeśli życie człowieka trwa tak krótko, to jedynym, co może zapewnić człowiekowi nieśmiertelność i sławę, jest sztuka. Według poety, twórczość stanowi jedyne antidotum na przemijanie. Jest ochroną przed zapomnieniem. Nieuchronność przemijania zostaje złagodzona dzięki odwołaniom do filozofii stoickiej i epikurejskiej. Horacy zauważa, że najlepiej korzystać z każdej chwili i nie martwić się czas przyszły. Pięknym poematem, nawiązującym do słów Horacego jest Pieśń XX Jana Kochanowskiego. Poeta wskazuje w niej konieczność cieszenia się dniem dzisiejszym. Podobnie jak u Koheleta, Kochanowski poszukuje również prawdziwych wartości. To jego twórczość poetycka ma zapewnić mu nieśmiertelność i wieczną chwałę. Tym, co nie przeminie, jest również pamięć potomnych. O nią może starać się każdy człowiek, który żył rozumnie, uczciwie i rozważnie. Zostanie po nim wówczas dobra sława, która oprze się przemijaniu.

Superbohaterzy

18Bohaterzy to super ludzie Jest film, pewnie amerykański. Oglądam, bo oglądam. Nie pamiętam o czym jest. Koleś goni bandytów. Skacze, ojjj upada Uff, wyrywa się z naszych ust. Żyje. Strzelają, jest ich chyba z dwudziestu, a on taki biedny, sam. Strzela, fika kozły, manewruje. Zabija ich wszystkich. Tacy są bohaterzy w amerykańskich filmach. Mają oni niesamowite warunki fizyczne, prowadza samochody jak prawdziwi rajdowi kierowcy, strzelają lepiej niż snajper z izraelskich służ specjalnych i kochają się lepiej niż gwiazdy porno. Najlepsze jest to, iż nigdy, ale to przenigdy nic złego im się nie dzieje. No, może czasami ktoś ich złapie, zniewoli, ale tylko po to, aby główny bohater mógł wyjść z tego bez najmniejszych oznak uszczerbku na zdrowiu, oczywiście w czasie ucieczki zabije jakieś dwie trzecie bandytów, którzy go trzymali w jakieś piwnicy. Dobrze, iż tacy bohaterowie mają skazy na charakterze. Inaczej musielibyśmy uznać ich za jakieś nadludzkie monstra. W filmach są przedstawiani jako pijacy, miłośnicy boczków, kucharze czy też jako osoby mające problemy emocjonalne. Jak dobrze, że w prawdziwym świcie nie ma takich ludzi. wizja odbiorcy Ekranizacje filmowe znanych i lubianych książek wiąże się zawsze z hitem kinowym. Wielu fanów Władcy Pierścienia lub Harrego Potera szturmowała kina. Duża część widzów po obejrzeniu takiego filmu prowadziła ożywione dyskusje. Trzeba było sprawdzić, czy filmowa fabuła nie pominęła jakiegoś ważnego szczegóły, czy coś nie zostało zmienione. Ważne jest czy stroje i efekty były takie, jakie mieliśmy wyobrażenie w czasie czytania książek. Z ekranizacjami jest tak, iż mają one zasadniczą wadę. Często sprowadzają się do burzenia naszego obrazu, jaki posiadaliśmy w czasie czytania konkretnej książki. Mieliśmy obraz bitwy w murach jakieś twierdzy, to obraz filmowy nam zburzył. Wygląd bohaterów jest całkowicie inny, niż sobie wymyliśmy. Dzieje się tak ponieważ reżyser i scenarzysta posiadali swoją wizję książki, którą przenieśli na kliszę filmową. Zresztą wizja ta zapewne w znacznym stopniu różni się od efektu końcowego. W dużej mierze spowodowane jest to zasobami finansowymi, możliwościami technicznymi i jeszcze wieloma innymi czynnikami, o których nie mamy pojęcia. Konkludując, wizja odbiorcy i filmu musi w znacznym stopniu różnic się. a on uciekł W europejskich telewizjach i kinach dominują produkcje z USA. W dużej mierze jest to kino z Hollywoodu. W Ameryce film musi się sprzedać, dlatego daleko odszedł od dzieła sztuki. Jest to produkt marketingowy. Film taki musi posiadać kilka podstawowych cech. Po pierwsze: wartka akcja. Dodatkowym atutem będzie, kiedy ona w znacznym stopniu skomplikuje się, fabuła będzie miała bardzo nietypowe zakończenie. Po drugie: widowiskowe są sceny akcji, jakieś pogonie samochodowe, strzelaniny, walka w ręcz. Po trzecie: obligatoryjnie musi być scena łóżkowa. Takie rzeczy zawsze łatwa przyciągają widza, szczególnie płci męskiej. O filmach takich często mówi się zabili go, o on uciekł. Powiedzenie takie obrazuje w pewien sposób, jakie reżyserzy mają podejście do rzeczywistości. Bywa ona mocno naginania, prawa natury, fizyki i biologii dla głównego bohatera nie istnieją. Potrafi on jednym strzałem zabić sto osób, skakać z stu metrów bez żadnych obrażeń. Z drugiej strony najmniejszy ruch z jego strony powoduje śmierć przeciwnika. Takie filmy dobrze się ogląda, jednak pamiętajmy, iż nie mają one nic wspólnego z rzeczywistością.

Nakrzycz na siebie

27Jedynym Panem i władcą Twoich myśli jesteś TY! To właśnie Ty, i tylko Ty możesz nimi sterować i prowadzić je w odpowiednim kierunku. Sam wyznaczasz im tory przebiegu, kształtujesz je poprzez obserwacje otoczenia i bodźce zmysłowe. Twój nastrój też gdzieś tam jest zapisany. I być może Cię zadziwię, ale masz na niego wpływ! To wszystko dzieje się w Tobie, a jeśli jesteś właścicielem swoich myśli to możesz im również rozkazywać. Jednym ze sposobów pozbycia się chandry (przetestowany!) jest nakrzyczenie na siebie. Na pierwszy rzut oka możesz uznać mnie za wariatkę, ale to naprawdę działa. Żaden przyjaciel, mama, tata, ciocia, siostra, brat czy jeszcze ktoś inny nie wie dokładnie co czujesz. Może znać Twoją aktualną sytuację życiową, wyobrażać sobie, co się dzieje w Tobie, ale nie wie tego do końca, może się tylko domyślać. A kto lepiej niż Ty wytłumaczy sobie, że nie ma się tak naprawdę czy tak przejmować, że wszystko można zmienić, nie jest tak źle jak się nam wydaje i że przesadzamy z tym zamartwianiem się? Tylko my możemy sobie to wpoić. Czasem owszem, potrzebujemy spojrzenia kogoś z boku, dzięki czemu jesteśmy bardziej subiektywni (przynajmniej się staramy), ale sami musimy poradzić sobie z naszymi problemami. Miejsce przed lustrem może być dobrym miejscem, chyba że wolisz świeże powietrze, to proszę bardzo. Życzę powodzenia! Kiedy jest nam smutno i źle zazwyczaj zamykamy się w sobie i myślimy jak to jesteśmy nieszczęśliwi i samotni. Tak naprawdę sami dodajemy sobie problemów, jeśli mamy już jakiś. Zamiast działać, my siedzimy, bo jest tak źle, to co można poradzić. Ano można! Można zmienić wszystko, tylko trzeba chcieć. Lepiej poczujesz się na pewno, gdy wstaniesz sprzed tego komputera, wstaniesz z łóżka, ładnie się ubierzesz, uczeszesz, umalujesz(jeśli chodzi o panie)- dla samej/samego siebie. I po prostu wyjdziesz do ludzi. Czyli co? Wyjdź chociażby na ulicę. Popatrz! Ludzie się śmieją, żyją, uśmiechają. Weź z nich przykład. Przecież nie tylko Ty masz problemy. Ma je każdy, tylko Ty je tak wyolbrzymiasz, paraliżując się przed działaniem. Wkrocz więc na nowe tory walki. Z podniesioną głową wyjdź na ulicę, pokaż, że nie jesteś „mięciochem” tylko „twardziochem”. Nie psuj humor innym, życie jest piękne, dostrzeż jego atuty. Żyj jak chcesz żyć, nie pozwól, by złamał Cię jeden gorszy dzień.Każdy z nas mógłby dostać „Złotego Globa” za komplikowanie prostych spraw. To umiejętność wrodzona. Ale nie jest powodem do dumy. Weź się za siebie, bo życie przeleci Ci przez palce, i nawet nie poczujesz kiedy będziesz żałował, że byłeś tak głupi. Jesteśmy naprawdę pomysłowi. Nasza cywilizacja (i nie tylko) jest nadzwyczaj kreatywna. Drzemią w nas ukryte talenty do odkrycia. Jakie? Talent do wyłapywania, dostrzegania absurdów tego świata, umiejętność wyśmiewania innych ludzi za ich kontrowersyjne zachowanie, tworzenie kawałów i sarkastyczne podejście no naszych bliskich (co nie jest przecież negatywem, trzeba mieć trochę dystansu, wieczna sielanka jest nudna). Internet jest jednym z miejsc, gdzie znajdziemy połączenie tego wszystkiego. Jako jedną z definicji Internetu można powiedzieć, że jest to worek twórczości ludzkiej, pomieszanej, poplątanej, złączonej w logiczną lub nielogiczną całość, dla ogółu. Wyszukiwarka google może stać się naszym „aniołem”. Wpisujemy hasło „śmieszne ” i już wyskakują tysiące stron gotowych do przejrzenia i poprawienia nam nastroju. Super! Widzisz jakie proste? Klik, klik i już. To taka ampułka „czegoś (stan leku)”, która jest w stanie stawić nas na nogi. Nie uzależnia, raczej przywiązuje, sprawiając, że musimy wrócić do tej strony, zaktualizować naszą bazę humoru. Pomińmy już fakt, że coraz częściej w gronie przyjaciół można podzielić się wrażeniami z obejrzanych stron. Zabawa jest niemała. Spróbuj i Ty!